Dlaczego zostaję w Medium Publicznym

Dziesiątki osób już napisało we wszystkich możliwych miejscach, dlaczego od nas odchodzi. Fala krytyki Rafała Betlejewskiego to obecnie temat na topie, którym zajęły się wszystkie poważne i mniej poważne publikatory, z ikoną etyki dziennikarskiej Pudelek.pl, na czele. Hejt w istocie swojej kwitnie i żre do syta. Mam poczucie, że nikt dotąd nie stanął w obronie tych, którzy zostali. Jestem jedną z Was.

Kiedy przyszłam do Medium Publicznego pół roku temu, poczułam, że znalazłam swoje miejsce na ziemi. Wolność, serdeczność, otwartość, współpraca. Energia jakiej nie znajdziesz w żadnej organizacji, za żadne pieniądze. Atmosfera twórczości, ciekawe projekty i rewelacyjne audycje. Ludzie, całkowicie za darmo oddawali tam swój czas, talent i energię. W maleńkim pokoju, w którym najwięksi czuli się dobrze. My robimy to dalej.


Była cena tej radości. Dość szybko zostaliśmy określeni jako medium "lewackie", a ja od kwietnia dostałam dziesiątki maili i wiadomości o treści: „Śmierdząca lesba”, „Wreszcie wśród swoich, co dziwko?”, „Śmierdzisz na kilometr. Dopadniemy Cię” - taka urocza kompilacja z Modern Holocaust Marii Peszek. Ani przez sekundę nie pomyślałam, że miałabym z tego powodu odejść, zostawić moje koleżanki i kolegów, znacznie bardziej radykalnych w poglądach, niż moje. Uwierzyłam i nadal wierzę w tą ogromną przestrzeń MP dla prezentowania postaw od ultra-lewicowych, LGBT, poprzez centrowe, a także mocno prawicowe. Nie widziałam i nie widzę w nim miejsca jedynie dla faszystów i innych osób, łamiących prawo.

Teraz stoję w obliczu nie tylko gremialnego opuszczenia, ale i hejtu, który serwują Rafałowi Betlejewskiemu i grupie, która z nami została, wszyscy „święci”. Cała ta solidarność i wzajemna życzliwość, serdeczność uleciały z wiatrem, kiedy tylko lekko zawiał pierwszy smrodek hejtu. Poglądy skrajne, przynależne bardziej aktywistom, niż dziennikarzom, służą wybuchom emocji i nie znają granic. Takie życie. Jeżeli znajdzie się jeszcze ktoś, kto umiejętnie je podsyca - a zawsze są takie osoby, u nas też były - eksplozja murowana. To jest charakterystyczne, i dla lewicy, i dla prawicy. Wspólny wróg łączy najskuteczniej, choć uprzedzam, nie jest to połączenie trwałe - rozejdziecie się w swoje strony i tyle.

Od hejtu odróżniam i szanuję fakt odejścia kolegów, którzy nie chcą, z różnych powodów, z nami pracować. Szanuję postawę Ewy Wanat, sprzeciw i odejście prof. Moniki Płatek, czy Moniki Piątkowskiej, Leszka Talki. Odeszliście, bo Wasza struktura moralna nie pozwoliła dalej firmować naszych działań, przynajmniej tak mi się wydaje.

Nie ma we mnie jednak zgody i nigdy nie będzie na obrzydliwy lincz, jaki odbywa się na, również moim, medium - i wewnątrz, i na zewnątrz. To płaskie, tanie, podszyte nienawiścią i chęcią zemsty za nieszczęścia, które was w życiu spotkały, a w osobie Betlejewskiego znaleźliście dla nich ujście. Dziadek Freud nazywa to „przeniesieniem”. Taki też los, piorunochronu, nietuzinkowej osoby. która nie boi się łamać tabu i walczyć o prawa pokrzywdzonych, kładąc swoją głowę pod niejeden topór - ściąga was jak lep na muchy. Korzystacie więc teraz, huzia na Betleja, bo ktoś bardziej wyrazisty od was, przekraczający granice, zrobił coś, przy czym przez chwilę możecie się lepiej poczuć bardziej moralni, etyczni i w ogóle ach.

Wśród nas, pozostałych w Medium Publicznym, nie ma zgody co do jakości i etyki podmiotowego programu Betlejewskiego o traktowaniu bezrobotnych, realizowanego w TTV. Część z nas uważa, że program był zły i zrealizowany bez podstawowych zasad etycznych. Część z nas uważa, że odcinek był dobry i wniósł wiele, a wręcz zainicjował debatę na temat katastroficznej sytuacji polskich bezrobotnych w obliczu chamskich „biznesmenów”, czerpiących wiedzę o zarządzaniu z XIX-wiecznych periodyków (o ile coś w ogóle czytują). Należę do tej drugiej grupy. Nie mniej, kłócąc się i dyskutując o tym co było, rozmawiamy o tym co dalej. I robimy to.

Zostaję z Wami, bo chcę i bronić będę najważniejszych dla mnie wartości: wolność, prawda, lojalność, solidarność. Dołączajcie do nas. Nie ma ludzi nie zastąpionych.

mediumpubliczne.pl
Trwa ładowanie komentarzy...