O autorze
Joanna Konieczna - certyfikowany (TROP/Polskie Towarzystwo Psychologiczne) coach i trener z dwudziestoletnim doświadczeniem w biznesie, organizacjach publicznych i pozarządowych. Pracuje również z Klientem indywidualnym. Specjalizuje się w budowaniu zaangażowania, rozwijaniu talentów, przeprowadzaniu przez kryzysy, wdrażaniu mniej popularnych rozwiązań biznesowych, mediach tradycyjnych i społecznościowych oraz zmianach na poziomach: osobistym, organizacyjnym, społecznym.
Pracuje w oparciu o sokratyczną metodę nauczania, dyskusji i argumentacji, po której - jej zdaniem - ludzkość nie wymyśliła wiele więcej w zakresie coachingu, poza umiejętnością sprzedaży.
Prywatnie mama dwójki dzieci, mężatka i właścicielka trzech psów. Kocha ludzi, teatr, książki (wyłącznie na papierze) i film.
Więcej:
joannakonieczna.pl
facebook.com/joannakonieczna.coach

Jest umowa, jest zabawa

Dobra, faceci*. Tacy jesteście super, elokwentni, dyskursywni, chętni do dywagacji, kiedy to zaczyna się życie? Mędrkujecie wszem i wobec, że nie ma tak, żeby panna się zabawiła, a potem wyskrobała. Dobrze, to ja wam proponuję umowę.

Pomijam tu czarną, zacietrzewioną hordę wyznawców prezesa ojca, którzy grzmią nie tylko z ambon, że wiedzą lepiej, kiedy zaczyna się życie, a za wszelkie uchybienia od "normy" każą nam, kobietom zapłacić - zdrowiem, wolnością, życiem. Macie nierówno pod sufitem, może mama was nie kochała, mieliście daleko do szkoły, a generalnie w życiu pod górkę. Współczuję. Pomijam też cynicznych, para-politycznych cwaniaczków, którzy mają głęboko w poważaniu życie czyjekolwiek, ale przekręcają swoje małe główki w stronę rosnących słupków popularności. Gdzie wiatr zawieje, tam będziemy „nowocześni”.
Piszę tu do wszystkich tych dyskutantów, uczestników debat płci męskiej, którzy w sprawie istot żywych i całkiem bliskich szukają „kompromisu”. Jak się bawić, to na całego, chłopaki.
Może macie rację, może każda ciąża powinna być radosnym świętem dwójki ludzi, którzy z pełną ochotą przyjmą owoc pożądania na świat, zaopiekują się nim i zatroszczą, nawet jak przestaną się lubić. Podoba wam się świat, w którym możemy sobie od rana do wieczora rodzić, a potem w płatkach róż kąpać siebie i coroczne niemowlę. Ach, taniec z dziesiątką u boku wokół domowego ogniska, do którego pan i władca znosi dary, a my w podzięce umyjemy mu stopy przy dźwiękach muzykalnych dzieciąt, grających na bałałajkach. Oczywiście, mamy równouprawnienie, więc jak już się nacieszymy seksem i jego owocami, to pognamy na chwilkę zrobić karierę, ale nie za dużą, aby pana domu nie upokorzyć, a zdążyć powitać czystością i przysmakami eko.
Wizja kusi? Skoro tak, umawiamy się. Zwolenniku "kompromisu", za każdym razem, kiedy ci stanie i poczujesz, że musisz przelecieć tą śliczną dziewczynę w czarnej sukience, powiedz: stop, musimy porozmawiać. I zanim zaciągniesz ją do kibla w modnym klubie, poinformuj, że jesteś zdecydowanym przeciwnikiem aborcji, nie zgadzasz się na morderstwo twojego potomka i gdyby coś, to będziesz się żenił. Nie masz akurat przy sobie prezerwatywy, ale na pewno ona się zabezpiecza, bo przecież jest odpowiedzialna, a ty po prostu nie możesz jej się oprzeć. Dodaj jeszcze, że jak ci nie powie o wpadce to będziesz ją śledził i ścigał, na pewno się dowiesz, co kombinuje i wszystkimi środkami ją przed tym powstrzymasz. Nie pamiętasz jak ma na imię? Nie szkodzi, twój ojcowski instynkt zaprowadzi cię prosto pod jej drzwi! Już teraz zacznij porządnie zarabiać, abyś mógł zapewnić wybrankę na jedną noc, że w razie czego utrzymasz ich oboje, a dziecko może na ciebie liczyć do końca swoich dni, nawet jak urodzi się z poważnym upośledzeniem. Dobrej zabawy, chłopaki.
Jeżeli jednak nie podoba ci się moja propozycja, przyjmij do swojego zakutego łba, że w chorej rzeczywistości, z ciążą zawsze, od początku do końca, jesteśmy same. Dobrze żyć w normalnym kraju, który nie zmusza kobiet do dramatycznych decyzji - antykoncepcja i środki wczesnoporonne można kupić legalnie i bez fochów farmaceuty.
Ale my żyjemy w kraju nienormalnym, w którym alimenciarze wiszą swoim dzieciom (tak, dzieciom!) ponad 2 i pół miliarda złotych, maminsynkowie mamroczą, że są przez nas kastrowani i dlatego zarabiają na życie machaniem pilota od tv, a na zabawę z dziećmi nie mają ochoty. I dlatego, chłopaki, zamknijcie swoje przemądrzałe paszcze i trzymajcie się od nas z daleka.



* Tekst ten dedykuję wszystkim znajomym i nieznajomym mężczyznom, którzy nie tylko dziś bronią praw swoich i nieswoich kobiet. Kochamy was.
Trwa ładowanie komentarzy...