Polska na kozetce

Bojówki, błogosławione przez Dziwisza grasują na ulicach, na razie skupieni na „odmieńcach”, czyli osobach o innym, niż Polak-katolik, wyglądzie. Radna PiS, z córeczką walczą o dobrą zmianą pięścią i plugawym słowem - golenie na łyso się damom marzy. W szkole podstawowej w woj. szczecińskim dyrekcja sprawdza w piątki kanapki na obecność mięsa, a jedenastu zastraszanych nauczycieli odchodzi. W publicznych mediach nikt już nie myśli, bo jedynym imperatywem jest strach - od portiera, po prezesa. Puszkę Pandory możemy uznać za otwartą.

Demoralizacja społeczeństwa nie zaczęła się dziś, ani nawet kilka miesięcy temu. Nigdy nie wyleczyliśmy się z PRL-owskiej traumy i ochoczo do niej wróciliśmy. Przypomina mi to zachowanie osób, które przeżyły koszmar w dzieciństwie ze strony najbliższych. Na przykład bite, molestowane dziecko, zupełnie nieświadomie bojkotuje swoje życie po latach, tylko po to, aby wrócić w czułe objęcia mamy i taty, bo na pewno mu się tylko coś wydawało. Polacy również, prostym krokiem maszerują w objęcia komunistycznego z gruntu PiS, który w kilka miesięcy przywrócił sposób komunikacji, który pamiętamy z naszego dzieciństwa. Wiadomości to nic innego jak Dziennik Telewizyjny - bajka na dobranoc, w której zło czai się wszędzie, a tylko duma z historii narodu polskiego może nas uratować. - Bagnet na broń! - ten przekaz można oglądać na małym ekranie codziennie od 19.30. Nie ma tam dobrych wiadomości, bo na nie trzeba zaczekać - tylko niszcząc pozostałości po „gruzach kapitalistycznej klęski" i mordując oszustów oraz innowierców, możemy zasłużyć na promyk słońca.


Nic dziwnego, że konsekwentnie przekazywany obraz świata złości i tak już zezłoszczonych, a na ulice wypadają pięści i młoty. Dziś biją Hindusa, jutro oberwie Twoje dziecko, bo nie chodzi na religię. Nic nowego nie powiem, to sztuka stara jak świat, pokaż głodnemu wroga, a poleci go zabić. Tak było podczas rewolucji Francuskiej, tak do władzy doszedł Hitler, tak powstała potęga Związku Radzieckiego, której jesteśmy pogrobowcem.

Dorosłe dziecko może wyjść z traumy wyniesionej z domu, a na resztkach godności zbudować własne JA, którego łatwo nie da się złamać. Potrzeba jednak kilku czynników, aby to się udało.
1. Po pierwsze musi chcieć. Osoba dorosła, krzywdzona w dzieciństwie zmaga się z ogromnymi siłami, które pchają ją w przeszłość i bardzo trudno jest jej zbudować dobry związek, trwałe relacje koleżeńskie, rodzinę, pozycję zawodową. Jest takiemu człowiekowi ciężko. Tak jak Polakom, którzy przechodzą transformację z komunizmu do neoliberalnej wersji kapitalizmu. I trzeba zrozumieć oraz zaakceptować fakt, że niektórzy jej nie chcą. Państwu Polskiemu nie wolno ich olać, zostawić samych, zwłaszcza wtedy jak nie chcą zdrowieć. Bo to kończy się tak, jak ostatniej jesieni - Polacy powiedzieli NIE jakimkolwiek dalszym, kapitalistycznym zmianom.
2. Po drugie musi trafić na dobrego terapeutę. Dobrego, czyli takiego, który ma równo pod sufitem, na czas pracy odkłada własne ego, a wszystko co robi, robi dla dobra pacjenta. Śmiem twierdzić, że nawet jak mieliśmy kilku takich ludzi, na przykład Jacka Kuronia, to ich przegoniliśmy, bo znaleźli się bardziej efektowni mądrale, którzy wygrywali wybory. Ci, którzy potrafią się dobrze sprzedać, często potrafią, ale nie zawsze chcą pomóc. A taki pacjent, jak Polska, bez fachowej pomocy, nie wyjdzie z traumy. I kropka. Efektowne marketingowo działania z okładek pomogą na chwilę, ale zaraz potem pojawi się zawód, który wzmacnia traumę. Uważajcie, KOD-owcy.
3. Po trzecie musi zrozumieć, że zdrowienie, to ciężka praca na wiele lat, a utrudnia ją ogromne poczucie winy (tak, dzieci czują się winne, za to, że były „niedobre” dla rodziców), które tłumaczy kata i stygmatyzuje ofiarę. Dlatego z uśmiechem wspominamy nieboszczkę PRL, SLD nie raz wygrywało wolne wybory, a Kwaśniewski to nadal najlepszy, zdaniem Polaków, prezydent. Nie chcemy pamiętać, kto nas zdemoralizował, bo to boli, a zatem powielamy niemoralne, za to bezpieczne wzorce służalczości, pychy, agresji, korupcji.
4. I wreszcie czwarty warunek konieczny. Pacjent po traumie, podejmie się trudu pracy nad sobą, o ile zrozumie, dotknie korzyści. Polacy może i dotknęli, ale spora grupa ma poczucie, że ktoś im je ukradł. A wtedy zawsze pojawi się dobry wujek, który pomoże biedakowi złapać złodzieja. Tym razem wujo ma na imię Jarek i jest o tyle atrakcyjnym kompanem, że sam nigdy nie wyrósł z wieku przedszkolnego.

Gdzieniegdzie słychać dzwony, bijące na trwogę, że przecież faszyzm, komunizm, obozy zagłady, naukowcy, publicyści opisują, dokumentują identyczność społecznych objawów. Nie widzę na horyzoncie nawet, dobrego „terapeuty” dla Polski, który rozumiejąc pomaga, a ucząc nowych zachowań, leczy. Tu nie wystarczą ładne hasła i uśmiechy, tłumy na ulicach, prędzej, czy później rozejdą się do domów. Gra na wroga, tak skuteczna po stronie straumatyzowanej części społeczeństwa, nie sprawdzi się po naszej - nie dość baliśmy się PiS, aby wygrać wybory. Wielu z nas zostało w domach i dostrzegam pilną potrzebę pokazania tym ludziom celu, dla którego warto wyjść jednak na dłużej. Czy jest nim budowanie Państwa Obywatelskiego, w którym ludzie potrafią dyskutować i działać? Na pewno też. Ale nic nie wydarzy się bez skutecznej, fachowej, nowoczesnej Prawdziwej Lewicy.
Ale może przesadzam, nauczmy się tak po prostu w chorej politycznie, prawnie i społecznie sytuacji, reguł społeczeństwa obywatelskiego, to dobrem zło zwyciężymy. Jestem za tym. Jak zdążymy.

joannakonieczna.pl
Trwa ładowanie komentarzy...