O autorze
Joanna Konieczna - certyfikowany (TROP/Polskie Towarzystwo Psychologiczne) coach i trener z dwudziestoletnim doświadczeniem w biznesie, organizacjach publicznych i pozarządowych. Pracuje również z Klientem indywidualnym. Specjalizuje się w budowaniu zaangażowania, rozwijaniu talentów, przeprowadzaniu przez kryzysy, wdrażaniu mniej popularnych rozwiązań biznesowych, mediach tradycyjnych i społecznościowych oraz zmianach na poziomach: osobistym, organizacyjnym, społecznym.
Pracuje w oparciu o sokratyczną metodę nauczania, dyskusji i argumentacji, po której - jej zdaniem - ludzkość nie wymyśliła wiele więcej w zakresie coachingu, poza umiejętnością sprzedaży.
Prywatnie mama dwójki dzieci, mężatka i właścicielka trzech psów. Kocha ludzi, teatr, książki (wyłącznie na papierze) i film.
Więcej:
joannakonieczna.pl
facebook.com/joannakonieczna.coach

Big Cyc na Titanicu

Ludzie wierzą Kijowskiemu. Wierzą, że „patrzenie władzy na ręce” to ich przyszłość. Cuda jednak nie zdarzą się w państwie PiS. Czas na powrót do zdrowych korzeni.

Na 7 maja zapowiadana jest wspaniała majówka. Niebawem powstanie urząd bezpieczeństwa pod wodzą Kamińskiego. Jutro będzie przyśpiewywał demonstrantom Big Cyc. Od wczoraj profesor Rzepliński nie może mówić. Dzisiaj określa się przyszła rzeczywistość.



Ze wzruszeniem przyglądam się paniom i panom, którzy cieszą się na jutrzejszą demonstrację. Widać silne poczucie wspólnoty, którego było nam brak. Mateusza Kijowskiego „stylizuje” w KOD-ową opaskę dumna KOD-erka, a jego czerwona kurtka uznana zostaje za „piękną”. On sam niezmiennie uśmiecha się i mówi o patrzeniu władzy na ręce, zarzekając się, że władzy nie chce. Panie stroją fikuśne kapelusiki w znaczki KOD-u, chwalą się nowymi fryzurami prosto z salonu, tak się bawić potrafią tylko dzieci. To piękne, że w tak trudnych czasach potrafimy sięgnąć do pokładów naszej radosnej kreatywności. To daje siłę, moc, poczucie wspólnoty i nowe przyjaźnie. To jest piękne.

Takie lata 30-te, słońce, nastrój odświętny, pełen dumy, podniosły. Tymczasem, ogromna rzesza sympatyków KOD-u bije na alarm i oczekuje, wzywa do działania. Jestem wśród Was. Rozumiem, że można w tym amoku i zachwycie pięknym, kulturalnym przywódcą wierzyć w cud, który polegać ma na tym, że PiS nas zobaczy i zrozumie, a następnie cofnie się przed demokratyczną siłą, mówiąc „przepraszamy”. Dobrem zło zwyciężaj.

Brutalność polityki polega na tym, że jej nieodłączną częścią jest siła. My ty sobie pitu-pitu, a nowe SB i armia Macierewicza stają się faktem. Zamykanie ust sędziom to też fakt. PiS nie widzi nas i nie słyszy, bo nie chce. Nowe ustawy powstają w mgnieniu oka i równie szybko wejdą w życie. Nic nie znaczą dla rządzących grzeczne pohukiwania i zaśpiewy. Oni świetnie będą się bawić, patrząc na rozlew naszej krwi. Z dumą pokażą w Wiadomościach jak fikuśne kapelusiki zmienią się pod kolor kurtki wodza, kiedy rozpędzi ONR-owska bojówka. Big Cyc będzie grać jak orkiestra na Titanicu. Czuję ten lęk.

Jedyną alternatywą dla rządów PiS wydaje się stworzenie partyjnej, silnej opozycji w oparciu o KOD. Musicie wiedzieć, szczęśliwi trzema minutami sławy Państwo, że jutro będzie Was mniej, bo ludzie, część ludzi, którzy maszerowali dotąd, zostanie w domach. „Nic to nie da” mówią i żądają Majdanu. Cały ten radosny korowód rodem z Felliniego, Kijowski prowadzi prosto w paszczę ultraprawicowego smoka. A smok zjada wszystko, co jest w zasięgu jego wzroku. Bo może.

Ludzie wierzą Kijowskiemu. Wierzą, że „patrzenie władzy na ręce” to ich przyszłość. Cuda jednak nie zdarzą się w państwie PiS. Czy Mateusz Kijowski weźmie odpowiedzialność za zawód, który uczyni milionom ludzi? Co zrobi, kiedy z bocznej ulicy wypadnie na jego roześmiany pochód całkiem ponura bojówka? Wyraźnie potrzebuje wsparcia, żeby utrzymać piękny ruch i zamienić go w polityczną siłę. Swój głos w tej sprawie oddaję na Władysława Frasyniuka. Czas na powrót do zdrowych korzeni.
Trwa ładowanie komentarzy...